Conversation.

15 Kwiecień 2009

save yourself…

I’m trying to change
To make the best, for us
But I’m just the sameout I ever was

Oh and if you stay with me
Honestly it’s what I want 

But if you stay with me
I know I’ll hurt you more

So won’t you save, save yourself
By leaving me now
For someone else
If I’m crying out
Don’t listen to it
It’s only my heart

And I don’t want to let you go
But I know
That it’s the right thing to do baby
And I don’t think I’m that strong
To say goodbye
I don’t wanna see you cry

get over it…

Cała prawda o mnie.

10 Kwiecień 2009

cała prawda o mnie…

boskie

Dzisiejszy dzień jest…wyjątkowy. Może to Warszawa tak działa na ludzi. Pozwala na chwilę o wszystkim zapomnieć i pomaga na coś się zdecydować. Dziś już wiem, że nie chcę, że nie chcę do tego wracać, że to nie to o czym marzyłam. Dziś mam ochotę to skończyć. Jednak. Mieć to już za sobą i o tym nie myśleć. Wplątałam się w coś co zupełnie do mnie nie pasuje, w coś co jest nie dla mnie. Byłoby lepiej gdyby to w ogóle się nie zaczęło. Dochodzę do dość nieprzyjemnych wniosków, a jest mi z tym tak dobrze… Ten dzień mogę zdecydowanie zaliczyć do tych udanych. Cały samotnie spędzony w stolicy. Wśród kompletnie nieznajomych mi osób. Tyle czasu na przemyślenia… Hmm. I tyle wspaniałych wniosków… : )

Ja oczekuję czegoś innego. Zawsze oczekiwałam. Jak mogłam na to pozwolić? Przecież to nie ma najmniejszego sensu, to tylko strata czasu. A ja miałam z tego tyle radości. Cieszę się, że w porę się opamiętałam. Dzięki A.

to co mam, miało wszystko ci zastąpić…

A.

9 Kwiecień 2009

friends

 

Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Pojawia się zawsze wtedy kiedy jej potrzebuję. Jednak to jej mogę wszystko powiedzieć. To ona wie najwięcej. Nikt mi jej nie zastąpi. Zawsze wie co powiedzieć. Wie, że głaskanie po głowie nigdy nie pomaga. Umie sprowadzić mnie na ziemię, wskazać drogę. Zna mnie najlepiej. Prawie 12 lat… Hmmm. W całej tej mojej dziwacznej sytuacji to ona najbardziej mi pomaga. Nie musiałam dużo mówić, tłumaczyć, opisywać. Rozumiemy się bez słów. To wspaniałe mieć kogoś takiego. Tak trudno było zawsze to docenić. A teraz, na tle innych, wiem, że jest najlepszym przyjacielem, najlepszą siostrą jaka mogła komukolwiek i kiedykolwiek się trafić. 

cause you’re for me too…

Kjujik.

8 Kwiecień 2009

 

Kolejne święta. Chyba najbardziej nerwowe i stresujące święta w historii. Już widzę jak cała rodzina przy jajku będzie życzyć mi “pomyślnie zdanej matury”… Hmmm. Jeszcze tylko kilka tygodni i…. POLITECHNIKO NADCHODZĘ! Mam nadzieję. Nie mogę się już doczekać… A cztery miesiące wakacji. Mmmmm, ale będzie się działo!…

rabbit

A co będzie z tym wszystkim co teraz się zaczęło? Mam nadzieję, że wreszcie coś się zmieni, że coś się wyjaśni, ktoś nareszcie coś określi. Jak narazie przestało mnie to cieszyć, tak jak dotychczas. Humor nadal mam wspaniały… ale to… To zaczęło mnie niepokoić. Taki jeden mały impuls z wczoraj… Może powinnam coś zrobić. A może lepiej nic nie robić, nic nie mówić. Może samo się ułoży. Może nie warto. Nie warto tracić czasu…? Nie chcę, żeby wszyscy mnie z TYM kojarzyli. Bo to przecież nic… to naprawdę nic nie znaczy. To nic poważnego. Nie dla mnie. Ale nie chcę tego kończyć. Dzięki temu mogę odpocząć, choć trochę, od mojej codzienności. Na chwilę się zatrzymać. Chwilę odetchnąć. Trochę się zapomnieć… Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć?

lost…

Mam tyle różnych myśli, którymi chciałabym się podzielić, ale nie potafię. Nie umiem tego ująć, ubrać w jakieś stosowne słowa. Naprawdę się staram… ale nie daję rady. 

lost…

 


Oto moje piosenki o mojej miłości…

I’ve been watching your world from afar,
I’ve been trying to be where you are,
And I’ve been secretly falling apart, unseen.
To me, you’re strange and you’re beautiful,
You’d be so perfect with me but you just can’t see,
You turn every head but you don’t see me.

I’ll put a spell on you,
You’ll fall asleep and I’ll put a spell on you.
And when I wake you,
I’ll be the first thing you see, lyric’s top
And you’ll realise that you love me.

Sometimes, the last thing you want comes in first,
Sometimes, the first thing you want never comes,
And I know, the waiting is all you can do,
Sometimes…

I’ll put a spell on you…

paczka

 

nobody said it was easy…

Spring is yet to come.

30 Marzec 2009

you and I both…

wlos

Tak jak na kochanego Marka wiosna działa, mi kompletnie uderzyła do głowy. Nie czułam się tak pewnie i tak dobrze od dawna. Uśmiecham się nieustająco – mam nadzieję, że ktoś to zauważył… ; ) Wszystko mnie cieszy, niczym się nie martwię, nawet mam ochotę się uczyć! Tak długo czekałam na ten moment. Czuję się świetnie. Dla ogólnej wiadomości – nie, nie zakochałam się! Po prostu, czuję się wspaniale. Nareszcie…

Coś tak czuję, że wszystko wróci do “normy” 4 maja… Akurat w moje imieniny. No trudno. Pozwólcie zatem nacieszyć mi się ostatnim miesiącem radości. Buuuuzi. 

maj…

Nagle.

23 Marzec 2009

pieknie

just for now…

Jest dokładnie tak jak sobie wymarzyłam. Jest dokładnie odwrotnie. Z jednej strony jest tak jak planowałam, a z drugiej wszystko idzie nie po mojej myśli. To chyba nie tak miało być…  Chyba nie tak ma wyglądać moja historia. Ostatnie kilka dni przynosi tyle nagłych zmian. A ja nie mam teraz czasu na zmiany. Jest wspaniale… ale co chwila zatrzymuję się i wiem, że nie tak powinno być. Nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić. Chyba za mało to skontrolowałam, przemyślałam… ‘Niech się dzieje co chce…!’. I co teraz?  Co mam zrobić teraz, kiedy jestem jednocześnie szczęśliwa i przerażona? Wszystko się układa,  a ja się gubię… 

but I’m still going slow…

Niewykonalne.

19 Marzec 2009

długa droga w dół…smiech

”   Kobieta, którą kochał, nie była piękna. Ale pamięta ł jej zapach, mógłby marzyć godzinami o jej zapachu, zapachu jej ust, dłoni, jej włosów, o tym jak pachniała rankiem, a jak wieczorem, jak pachniała po miłości, a jak wtedy gdy czekała na miłość. Mógłby godzinami opisywać jej dotyk – szorstki i przyjacielski, ciekawy, niedbały, czuły. Dotyk oczekiwany godzinami, zmieniający czas i przestrzeń. A smak? Mógłby smak jej łez rozłożyć na maleńkie cząsteczki, a i tak każda z nich zapełniałaby jego wszechświat. A jej dłonie? Dłonie o delikatnych długich palcach, dłonie znurzone, dłonie kochające, dłonie czułości nie do zaspokojenia, dłonie delikatne, dłonie przygarniające, obejmujące, dłonie podnoszące głowę. I oczy. Jakie ona miała oczy! Czasem śmiała się do niego – szczególnie wtedy, kiedy nie mógł nasycić się jej bliskością. Cieszyła się z jego miłości, a on delikatnie dotykał jej twarzy gdy spała. Czuł każde drgnienie powietrza. Wdech i wydech…”

moja piosenka o miłości…

”   Pamiętam jak oglądałam jego dłonie po raz pierwszy. Były duże, szerokie, twarde, a wszystko co na nich znajdowałam opowiadało historię, która mogła stanowić dopełnienie tego co zawierały moje dłonie…”

come away with me…

[o tym właśnie marzę...]

Rozmowa.

19 Marzec 2009

luk1czerwień mojej krwi…

Zainspirowana dzisiejszym milczeniem przy oknie (dziękuję P…), piszę znów. Kolejny cytat. Tym razem z filmu. To ciekawe, że ktoś napisał dokładnie to co kiedyś czułam…

”   Rozumiem każde, nawet najbardziej błahe uczucie i wiem co to znaczy prawdziwe cierpienie. Nic nie może ci pomóc. Nocą, przed snem, nadal rozpamiętujesz wszystkie szczegóły i zastanawiasz się czego nie zrozumiałaś i gdzie w tym wszystkim widziałaś szczęście. A nawet masz nadzieję, że on wreszcie przejrzy na oczy i wróci. Potem mija jakiś czas, zmieniasz środowisko, jesteś znowu ceniona i powoli dochodzisz do siebie. A wszystkie lata, które zmarnowałaś powoli odchodza w niepamięć…”

do you remeber…?

Marzenie.

18 Marzec 2009

czarnyNie mogę doczekac się matury. Nie – nie pomyliłam się. Nie mogę się doczekać jej i jej końca. Nie mogę doczekać się wakacji i kolejnego wyjazdu do mojej Jastarni, bym wreszcie po raz kolejny mogła pływać. Nie mam pojęcia skąd mi się to nagle wzięło. Po prostu któregoś dnia wstałam i powiedziałam: ‘Mamo, Tato, będę pływac na desce!’. Namówiłam jakoś mojego braciszka i wybraliśmy się na obóz do (teraz ukochanej) szkółki Boards. Wybraliśmy sią nad moją ukochaną zatokę, nad moje ukochane morze… Pierwsze lekcje były straszne. Czasami byłam na granicy płaczu, kiedy na rękach pojawiały się rany, a ja nie mogłam przepłynąć kilku metrów, bo przeszkadzały mi kilkucentymetrowe fale…

Żadne słowa nie opiszą uczucia jakie towarzyszy tej jedynej chwili… kiedy wreszczei ‘po trudach i znoju’ wpadasz w ślizg…! Wiatr świsczy Ci w uszach, nabierasz coraz większej i większej prędkości, czujesz jak dziub, a później cała deska odrywa się od wody… w końcu w wodzie zostaje tylko statecznik… a Ty…? lecisz…

Taki najprawdziwszy ślizg przeżyłam narazie tylko raz, bo tylko raz podczas moich pobytów w ‘raju’ była ku temu odpowiednia pogoda. Walka z żywiołem, jak określiła to Kasia. Tak wyglądał początek dnia, ale gdy tylko przypięłam się do żagla… ruszyłam przed siebie, masakrując doszczętnie każdą falę spotkaną po drodze. Wszyscy krzyczeli za mną: ‘WYOSTRZ!’, ale ja nie mogłam oprzeć się pokusie i wykorzystałam jak najlepiej kolejne godziny…

i-surrender

Wylądowałam w rowie. Tam nie było już tak ciekawie. Nie potrafię wykonać jeszcze profesjonalnego startu z wody, więc zaczęły się schody. Wpadłam do wody i trzymając za wał startowy próbowałam płynąć w stronę brzegu. Zaplątałam się w sieci… Świetnie. Nawet mój instruktor nie zauważył mojej nieobecności… Jeden jedyny Przemek zauważył, że sobie nie radzę… Wspólnymi siłami, jakoś wydobyliśmy mnie z przepastych czeluści rowu… : )

Jeden z najciekawszych dni w wodzie… : )

ships…